Proszę czekać, trwa ładowanie strony...




 


 Ryszard Makowski  -  resocjalizacja

   oraz  inne moje pasje i zauroczenia
 

 Będzie mi bardzo miło, jeśli moje wiersze,

 zdjęcia, refleksje i wspomnienia,

 będą także dla Ciebie subtelną inspiracją

do aktywnego życia i własnej twórczości
 

  http://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Franciszek_Makowski  

  Kontakt:    turmak@wp.pl ,  Tel:  799 016 704  
 
  Polecam też swoje książki (w wersji tradycyjnej lub elektronicznej):    
    - "Za murami poprawczaka",  - "Wierszownik"
    - "Nasze studenckie szturmy na zaprzyjaźnione poprawczaki"
    - "Z rodzinnego gniazda" - link: https://ridero.eu/pl/books/zrodzinnego_gniazda/ 
    - "Poradnik zimowego grzybiarza"
           - link: https://www.e-bookowo.pl/poradniki/poradnik-zimowego-grzybiarza.html
  a także wyd. zbiorowe: "Poetycki almanach Kurpiszczyzny",  
"Ze Studziennej", "Kawiarniane strofy","Życiowe drogi absolwentów LP",
"Złota karta w historii polskiej oświaty"

   
     
   
 
 

 

Archiwum

Byliśmy w Laskowcu - III.08
Wrażenia studentów z pobytu w Zakładzie Poprawczym w Laskowcu w marcu 08 r.

Temat: 

  Byliśmy w Laskowcu!

wyślij odpowiedź  

 

2008-03-30 14:27:42  

R. Makowski:

 

 

Kochani! Mimo napiętego planu Waszych zajęć oraz różnych przeszkód i trudności - wylądowaliście jednak w poprawczaku w ustalonym terminie.
Jak było? No cóż - myślę, że szczerze tu o tym napiszecie.
 

 

 

2008-03-31 10:53:03  

Ania G.:

 

 

Nasz wyjazd był...
bardzo pouczający,
powiedziałabym...
rozrywkowo-edukacyjny...

Przyznam szczerze, że jak zobaczyłam w piątek prysznic i toaletę to się załamałam... hahahaaa,
no ale to właśnie jedne z czynników,
które wpłynęły na wyjątkowość i oryginalność tego wyjazdu...

Bardzo fajnie było zapoznać się z "Chłopakami", Wychowankami Zakładu, przyjęli nas naprawdę bardzo, bardzo ciepło i serdecznie, zapraszali do pokoi, opowiadali o zakładzie, o tym za co i jak długo jeszcze będą odbywać swoja karę.
Miło było poznać ich odczucia, poznać ich osobiście, posłuchać o relacjach z Kadrą, o tym co im się podoba, a co nie... Polecam!!!

Rajd, jaki miał miejsce w sobotę i to ciągłe: "...jeszcze tylko 5 km..." hahahaaa.. To kolejna Rewelacja!!!!! Przeszliśmy 15 km, każde z nas chyba traktuje to jako mały wyczyn, prawda??


Bardzo, bardzo miło było,
kto był to wie
i na pewno potwierdzi...





Pozdrawiam całą Kadrę Zakładu Poprawczego w Laskowcu, Pana Makowskiego i Panią Chachaj oraz Wszystkich uczestników wyprawy do Laskowca...
 

 

 

2008-03-31 14:04:53  

dorota:

 

 

Ja niestety nie dotarłam na rajd, ale za to dowiedziałam się coś o funkcjonowaniu placówki podczas rozmów z panem na dyżurce. był bardzo miły i zrobił mi herbatę. pozdrawiam tego pana i dziękuję również paniom z kuchni, które były bardzo serdeczne i z takim zaangażowaniem przygotowały dla nas posiłek. jedzonko było pyszniutkie . a co do śpiewów przy ognisku, to do dziś boli mnie gardło. pozdrawiam całą kadrę, wszyskich studentów i wychowanków. warto było pojechać i na pewno jest co wspominać
 

 

 

2008-03-31 15:30:37  

Ania G.:

 

 

Taaaak
To ognisko było wspaniałe!
Naprawdę gorąco!

P.S. Pan z Ochrony mi tez zrobił herbatkę...
 

 

 

2008-03-31 16:36:09  

Ewelka:

 

 

Ale najszybszy z nas znowu jet Pan Makowski. Zanim zdołaliśmy dotrzeć do domu, troszkę odpocząć i cokolwiek tu napisać, On już zdążył otworzyć ten ciekawy dla nas temat! Spójrzcie na godzinę i datę! Pewnie znowu powie, że to normalne, tak jak na tym rajdzie. Gdy Go spytałam , czemu z Dyrektorem Majewskim tak wyrwali do przodu przed widocznym z daleka więzieniem, to powiedział, że było to właśnie ich normalne zakładowe tempo, czyli tzw. tempo emeryckie. No to jakie jest to - meryckie? Bo nasze to ponoć było zaledwie spacerowe a nawet konduktowe - ale dla mnie to i tak to był prawdziwy wyczyn. Nie łaziłam tak po polach i lasach już od wielu, wielu lat i to w jakim doborowym towarzystwie? Cały pobyt w Laskowcu - to była dla nas wielka frajda i to jakże pożyteczna. Jak to dobrze, że jest na naszej uczelni taki Makowski i ma On ciągle jakieś nowe pomysły. Dzięki mu za to i za wszystko co dla Nas robi (a wbrew temu, co mówi, wcale nie jest to takie normalne!). Serdeczne dzięki też dla pracowników i chłopaków z Laskowca, którzy byli dla nas tacy mili i otwarci. Ten krótki pobyt w Laskowcu zostanie w naszych sercach na bardzo długo!!!
 

 

 

2008-03-31 18:02:34  

Anna II:

 

 

Ależ to był wspaniały wyjazd!!!!!
Bardzo przyjemny i bardzo pouczający. W pewnym sensie też zaskakujący.
Ze zdziwieniem dowiedziałam się np. że obecna dyrekcja zakładu - to dawna opozycja naszego Pana Makowskiego. Nigdy bym tego nie odgadła. Widać miedzy nimi tyle wzajemnej życzliwości, humoru i zrozumienia, że rodzi się pytanie - no to jakie muszą być tu relacje pomiędzy Nim i Jego dawnymi zwolennikami? Z serdecznym pozdrowieniem i podziękowaniem dla wszystkich - Ania
 

 

 

2008-03-31 22:01:26  

R. Makowski:

 

 

O – widzę, że zaczynacie się już rozpisywać. To bardzo dobrze, bo jestem ciekaw waszych wrażeń i to nie tylko ja, ale także wychowankowie i pracownicy zakładu w Laskowcu. Wiem, bo dzisiaj tam też byłem.
Z wypowiedzi Pani Ani II dowiedziałem się np. że jako dyrektor miałem kiedyś (pewnie kilkanaście lat temu) w Laskowcu jakąś opozycję. Ale sensacja!!! Ja już o tym zapomniałem, moja sympatyczna opozycja chyba – też, a tu ci taka rewelacja!
A tak poważnie – skoro już się komuś nie opacznie wymsknął taki personalny temat, to chyba nie wypada go zlekceważyć. Pani Aniu w takim zakładzie jak nasz, chyba każdy aktywny dyrektor ma lub miewa jakąś cichą lub głośną opozycję, a zwłaszcza taki czupurny i mało demokratyczny szef jakim byłem pewnie ja. Jest to zjawisko całkiem normalne. Ważne, aby opozycja była konstruktywna i aby do swoich sporów pracownicy nie włączali wychowanków oraz nie eksponowali tego na zewnątrz. Oczywiście, że i w naszym zakładzie dzieliły nas różne drobiazgi, ale zawsze łączyło nas tak wiele, że nigdy nie zapomniałem – o wdzięczności! Ja mam bardzo wiele ważnych powodów, aby myśleć dziś z wdzięcznością o wszystkich swoich koleżankach i kolegach, z którymi tu kiedyś pracowałem i którzy także i dziś traktują mnie tu bardzo życzliwie. Odpowiadając na konkretne Pani pytanie, zapewne też Panią nieco zaskoczę. Otóż moje dzisiejsze relacje z dawną opozycją i tzw. moimi zwolennikami (bo ponoć takich też miałem), są bardzo podobne. I jedni i drudzy są dziś moimi serdecznymi kolegami, o których ciągle pamiętam i którym życzę jak najlepiej. Cieszę się, że te koleżeńskie uczucia są tu tak często odwzajemniane. Myślę, że ten nasz pobyt w zakładzie był tego także wymownym przykładem, co zresztą sama Pani zauważyła.
Ja też się bardzo cieszę z tego naszego wyjazdu do Laskowa i z doświadczanej tam życzliwości. Na Was studentach także się nie zawiodłem – ale przecież jak to sami mówicie – ja już ponoć „jestem Wasz” (to bardzo miłe!) - więc chyba nie mogło być inaczej?
 

 

 

2008-03-31 22:23:23  

Ania G.:

 

 

Jasne, że nie mogło być inaczej!

Ja zapamiętam ten wyjazd do końca życia, bo był wyjątkowy!!! ...a Pan... Panie Makowski.. (jak to powiedział Mój Brat )... pójdzie do Nieba!
 

 

 

2008-03-31 22:36:12  

Justysia:

 

 

Powiem krótko, bo już idę spać (muszę przecież porządnie odespać te nasze wesołe nocki): Gdyby wszyscy nasi wykładowcy byli tacy jak Pani Dr. Ania Chachaj i Pan Makowski (szeroka wiedza, bogate doświadczenie, wielka życzliwość i wielka pasja) i gdyby wszędzie nas tak miło przyjmowali jak w Laskowcu - to świat byłby naprawdę piękny! Może mi się przyśni ten zakład i to nasze piękne spotkanie?
 

 

 

2008-03-31 22:51:33  

AnnaII:

 

 

To jeszcze raz ja - AnnaII. Ten sympatyczny Pan mówiąc o opozycji wcale nie mówił tego złośliwie. Przeciwnie, powiedział ze bardzo go cieszy okazywana teraz tu Panu coraz większa życzliwość. Nas studentów także to cieszy i wzrusza. Zresztą nikt w Laskowcu nie powiedział o Panu żadnego złego słowa. Przeciwnie- zarówno chłopcy jak i pracownicy mówili o Panu i pana dawnej pracy w samych superlatywach. Aż miło było tego posłuchać. Był to naprawdę wspaniały pomysł, aby z nami jechać właśnie do Laskowca. Wspaniali ludzie, ciekawi wychowankowie (mogliby jednak trochę mniej przeklinać), piękne okolice. Niech żyje Laskowiec!!!
 

 

 

2008-03-31 23:05:56  

Olga:

 

 

A czy w ogóle można Pana Makowskiego nie lubić? Gorąco pozdrawiam Pana i ten Pański Zakład, w którym jak to dobrze widać - jest Pan chyba nadal mocno zakochany i to pewnie z wzajemnością.
 

 

 

2008-03-31 23:35:33  

R. Makowski:

 

 

Oj można, można i to nie tylko wtedy, gdy podkręcam tempo. Mam jednak nadzieję, że niezbyt długo, bo ja też jako typowy choleryk, nie jestem ani zbytnio zazdrosny ani pamiętliwy. Kiedyś Was studentów ostro opierniczyłem za jakieś tam nagłe rozgadanie się na zajęciach, ale dziś już nawet nie pamiętam w której to było grupie. Ale dosyć tej "personalki" - pogadajmy lepiej o Laskowcu, bo to ciekawsze.
 

 

 

2008-03-31 23:51:11  

Aa:

 

 

Ale żeśmy się rozgadali. Jak na jakiejś konferencji. To prawie czat. Aż dziwne, że tyle naszych koleżanek i kolegów jeszcze nie śpi. A co z jutrzejszą pracą? Laskowiec jest naprawdę okej! Nisko chylę czoło przed dyrekcją i wszystkimi ludźmi, którzy tam pracują. I przed Panem też! No i znów bezwiednie wyszła mi jakaś "personalka", bo pewnie inaczej się nie da.
 

 

 

2008-04-01 10:59:49  

Ania G.:

 

 

Ja to przyznam szczerze, że nie podoba mi się palenie Chłopaków, niech sobie palą, ale w miejscach do tego wyznaczonych, a nie tak...wszędzie...
W niektórych grupach - Schroniskach- są 15-latkowie, którzy dziwnie wyglądają z papierosem, a niektórzy mówili, że zaczęli palić w Poprawczaku... hmmm....
Ja nie mówię, że w ogóle mają nie palić (tak jak w Mrozach-choć to też dobre wyjście ) ale nie obnosić się z tym! Przecież to jeszcze dzieci....
 

 

 

2008-04-01 11:21:34  

Ewelina K.:

 

 

Widzę, że same pozytywy na temat naszego wyjazdu do Laskowca. Był to naprawdę pouczający pobyt "za murami poprawczaka" Udało się nam studentom zintegrowac ze sobą nawzajem i z wychowankami, którzy byli jak to już ktoś wczesniej napisał bardzo życzliwi i otwarci. Jeśli chodzi o kadrę to pracują tam wielcy ludzie, bo pomimo tak dużej grupy zachowali cierpliwość i jeszcze mieli ochotę na rozmowę z nami.
Myślę, że Aniu Twój Brat ma rację - Pan Makowski pójdzie do nieba z butami (jak to się mawia), a z resztą jak widać po rajdzie nie straszne są mu trudy wędrówki Także serdecznie dziekujemy Panu Ryszardowi i Pani Ani za obecność, życzliwość, dyspozycyjność i tak wielkie oddanie nam studentom
DZIEKUJEMY !!!!!!!!!!!
 

 

 

2008-04-01 12:17:30  

Magda:

 

 

Pan Magister po prostu znowu nas zaskoczył. Albo nie - magister to w aptece - Nasz drogi Pan Profesor, bo dla nas jest On już profesorem! To, że jego wykłady są najciekawsze - to święta prawda. To, że chętnie na nie chodzą nawet nasi najwięksi obiboki - to też fakt. W to, że każdy z Nim wyjazd może być pouczający i ciekawy - chyba także nikt nie wątpił, aleby żeby aż tak! Ten wyjazd do Laskowca to po prostu - rewelka!!!! Mimo, że chłopcy ujawnili wiele swoich wad, zwłaszcza w zakresie kultury, to jednak przez te trzy dni bardzo zżyliśmy się z tym zakładem, z jego wychowankami, wspaniałą dyrekcją i sympatyczną kadrą. Zżyliśmy się także ze sobą i to chyba jak nigdy dotąd - to niesamowite! Wielkie dzięki i do zobaczenia na zajęciach albo jeszcze lepiej - znowu w Laskowcu, bo ja już za tym tęsknię i myślę, że i inni chyba też!
 

 

 

2008-04-01 14:06:01  

Ewelina K.:

 

 

Panie Profesorze, skoro wszystkim się tak podobało to nie ma wyjścia - jedziemy znowu!!!
 

 

 

2008-04-01 14:19:31  

R. Makowski:

 

 

Wracam sobie dzisiaj rowerkiem ze szpitala ( z rechabilitacjii , bo przecież na tych naszych rajdach, chciałbym za Wami -Małolatami jakoś zdążyć), otwieram laptopa
i co się okazuje?
Awansowałem! I to błyskawicznie - od razu na profesora! Chyba po tym wyjeździe do Laskowca?
W takim razie, ponieważ nie jestem naukowo zachłanny podaje także i innym skuteczny przepis na profesora.
Jest on tak prosty - jak receptura na świąteczne pączki, wiśniową nalewkę, albo biały barszcz.
Wystarczy tylko trochę popracować w jakimś porządnym poprawczaku, potem jeszcze za czyjąś namową (najlepiej Pani dr Chachaj - bo ma szczęśliwą rękę) trochę się "pomęczyć" ze studentami , no i koniecznie jechać z Nimi do Laskowca, no i profesura gotowa! Proste - no nie?
Acha - byłbym zapomniał - warto jest jeszcze skończyć jakieś studia - najlepiej na APSie - to przecież taki miły i ciekawy dodatek.
No to moi Kochani - chwytajcie za pióra, albo raczej za klawisze, kończcie te swoje magisterki i - do roboty! Najlepiej - oczywiście w Laskowcu, bo to prawdziwe zagłębie i wydajna kuźnia - różnych wizytatorów, wykładowców, no i jak się okazuje - także... "profesorów"!
Oczywiście serdezcnie dziękuję Wam za ten błyskawiczny - uznaniowy awans. Kto wie, jak tak dalej pójdzie to może w następnej kadencji będę już "Rektorem" ?
A co do tego Nieba - to pozwólcie mi przynajmniej zmienić buty, bo te rajdowe są co nieco przybrudzone.
 

 

 

2008-04-01 15:08:48  

Gośka:

 

 

Kiedy w poniedziałek przyszłam do pracy i od samego progu, jak zacięta płytka zaczęłam głośno wołać: ja chcę do Laskowca... ja chcę do Laskowca... to mój szef poszedł do mnie i z widoczną troską zapytał:
- "dziecko - co oni ci zrobili?"
Nie mógł wprost uwierzyć, że jestem nadal normalna i że gdzieś tam za murami i za kratami może być tak wesoło i ciekawie.
Ewelina ma rację - powinniśmy powtórzyć ten wyjazd.
 

 

 

2008-04-01 17:13:42  

Aga:

 

 

Bardzo się zdziwiłam, że ani chłopcy z Laskowca, ani pracownicy nie znają chyba pana książki: "Za murami zakładu".
To my studenci się w niej z prawdziwą rozkoszą rozczytujemy, niemal wyrywamy ją sobie z ręki i cierpliwie stoimy w kolejkach po autografy, a ludzie których ona bezpośrednio dotyczy prawie nic o niej nie wiedzą.
Dlaczego?
Przecież wiele je rozdziałów doskonale nadaje się do dyskusji z chłopakami. Jak się o tym od nas dowiedzieli to bardzo nas prosili, aby ta książka znalazła się w ich internackiej bibliotece. Może pomogło by im to także lepiej zrozumieć, co to jest honor, kulturalne słownictwo i szacunek do swoich zwierzchników, bo jednak, choć byli dla nas bardzo mili, to mają z tym wyraźne kłopoty. Serdecznie pozdrawiam zwłaszcza tych chłopców, którzy tak szczerze z nami rozmawiali oraz obu Panów Dyrektorów ( widać, że kochają swoją trudną pracę) i wychowawców, przemiłe Panie kucharki, a także Panów z ochrony, którzy byli nad wyraz uczynni i sympatyczni.
A te rajdowe pieski są jeszcze w zakładzie ?
 

 

 

2008-04-01 17:40:38  

Justyna:

 

 

Mam pytanie do lepszych ode mnie komputerowców. Jak wejść na forum naszej uczelni w Naszej Klasie? Podobno tam także można poczytać i popisać o tej naszej "Sorbonie" i o naszych wykładowcach i o Laskowcu?
 

 

 

2008-04-01 18:22:52  

DbD:

 

 

To bardzo proste. Musisz wejść na stronkę:

http://nasza-klasa.pl/school/61044/forum

i tam się zalogować. Jest tam rzeczywiście dużo ciekawych wypowiedzi na różne tematy.
 

 

 

2008-04-01 18:29:41  

DbD:

 

 

Aha! Ten adres jest też chyba podany w zakładce "Dla studentów", albo w jakimś nagłówku stronki Pana Makowskiego. Można tez oczywiście szukać tego Forum w Googlach. Ważne, aby utworzyć w "Naszej Klasie" swój własny profil i się logować. Pozdrawiam Ciebie i wszystkich i oczywiście - także cały Laskowiec
 

 

 

2008-04-01 22:07:11  

R. Makowski:

 

 

Pozwólcie, że na niektóre Wasze pytania i uwagi odpowiem hurtem

- Pani Ewelino i Pani Gosiu - a może zróbmy "Magisterskie Spotkanie" na mojej działce na Mazurach. Byłoby też wesoło i można by tam resocjalizować... bobry, bo strasznie rozrabiają. Musicie tylko się sprężyć i szybko porobić te swoje magisterki

- Pani Ago - Kto faktycznie chce, to może tą moją książkę zdobyć i przeczytać - także swoim wychowankom (przynajmniej niektóre jej rozdziały). Zostawiłem ją bowiem nie tylko dyrektorom ale także u naszej pani kasjerki - do wglądu i ewentualnego zamówienia, gdyż robię jej kolejne dodruki tylko na zapisy (w normalnej sprzedaży będzie dopiero za półtora roku. Podaruję ją także naszej zakładowej bibliotece, jeśli tylko spotkam się z taką potrzebą.
A te rajdowe pieski są w zakładzie, bo sam je tam widziałem na apelu.

- Pani Justyną - widziałem po rajdzie Pani eleganckie buciki i dorodne Pani odciski. Obawiam się, że na tym uczelnianym Forum w "Naszej klasie" - dostaniemy za swoje - ja i Pani Chachaj, bo kto to słyszał tak meczyć swoich studentów i to już prawie magistrów - no nie?
 

 

 

2008-04-01 22:57:37  

Magda:

 

 

Ja też gorąco dziękuję Pani dr Annie Chachaj - Nowickiej i naszemu "żelaznemu" Profesorowi - Ryszardowi Makowskiemu, za zorganizowanie nam tego interesującego wyjazdu do Domu Poprawczego w Laskowcu. Bardzo serdecznie i z dużą wdzięcznością pozdrawiam też Szanownych Panów Dyrektorów oraz wszystkich Pracowników tego zakładu. A was chłopaki mocno ściskam i życzę Wam uczciwego i pięknego życia i tam w zakładzie i potem na tej Waszej wymarzonej wolności. Trzymam za Was kciuki!
 

 

 

2008-04-02 10:27:28  

Ewelina K.:

 

 

Tak!!! Tak!!! Spotkanie na Mazurach u Pana Profesora... i będziemy oblewać nasze magisterki razem z bobrami (oczywiście najpierw je zresocjalizujemy wegdług prośby naszego Kochanego Profesora )
 

 

 

2008-04-02 12:15:58  

ta druga:

 

 

Dla mnie najlepszą okazją do rozmów i obserwacji był ten "spacerek", czyli - rajd. W grupach chłopcy nie byli już tak otwarci i dużo szpanowali , chociaż też przyjmowali nas bardzo serdecznie, za co bardzo im dziękuję. Zadziwiło mnie tylko, ze podczas tego "spacerku" niektórzy chłpopcy ( i to głównie Ci mądrale)przeklinali i narzekali jak baby. Trzeba uczciwie przyznać, ze my dziwczyny byłyśmy tam od nich dzielniejsze. Oj chłopaki, chłopaki - trzeba trenować i cieszyć się piekną przyrodą i swym młodym życiem. Oby było ono jak najpiękniejsze! Serdeczne dzięki Panu dyrektorowi Majewskiemu oraz dwom Panom Wychowawcom za zorganizowanie tego rajdu, a z Panią Chachaj i Panem Makowskim, to my się jeszcze policzymy za te odciski i nieprzespane noce na ostatnim roku naszych studiów.
 

 

 

2008-04-02 15:48:45  

Monia:

 

 

Dla mnie najciekawsza była sala przejścowa, zwana tam "kabryną" Bardzo było mi żal tych dwóch chłopaków, chociż wiem że mocno nabroili.
Jeden z nich w piątek stasznie się denerwował i pomstował na wszystkich, chyba także i na nas, ale jednak bardzo nas prosił, aby go jeszcze odwiedzić. Na drugi dzień był już całkiem inny: spokojny i przyjazny. Nawet nas przeprosił za to wczesniejsze zachowanie, a Panu Makowsiemu to chyba nawet podziękował, za te nasze odwiedziny, bo bardzo przyjaźnie z nim rozmawiał, chociaż w piątek Pan Makowski ostro go strofował za to przeklinanie i te jego nerwy. Taka szybka zmiana zachowaniu i nastroju była dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Oni mają jakąś dziwną psychikę. Ale i tak ich polubiłam.
 

 

 

2008-04-02 16:45:02  

Krasnalka:

 

 

Wszyscy w Laskowcu byli dla nas bardzo gościnni i zyczliwi i chłopaki i dyrektorzy i kadra i strażnicy i kierowca i kucharki i nawet panie w sklepie Było ciekawie i bardzo miło! Kierownik internatu to nawet kazał chłpakom, aby oddali nam swoje materace i oni uczynili to z ochotą, tak że te spanie w naszej "Rumunii" (tak śmiesznie tą salę nazywał nasz Pan Profesor Makowski)było całkiem fajne, tymbardziej że wszyscy spalismy tam razem i było nam, zwłascza w sobotę bardzo wesoło
 

 

 

2008-04-03 10:18:01  

L.:

 

 

Witajcie !!!

Niestety po kilku dniach dopiero jestem w stanie napisać własne odczucia co do wyjazdu. Powód prosty - sprawy zawodowe i pasja, pasja, jeszcze raz pasja

Określę to bardzo krótko jak tylko potrafię :

!!!!!!!!!!!! NIEDOSYT !!!!!!!!!!!!

Pozdrawiam Serdecznie i do zobaczenia na uczelni

P.S.

Z naszym szanownym "Sorem" bo tak co niektórzy zwracali sie do Pana Makowskiego musimy sie spotkać ponownie, i to nie na uczelni. Pomysł z resocjalizacją bobrów całkiem ciekawy. Lecz troszkę nie realny. A to dlatego iż znajduje sie czasowo na liście zwierząt chronionych. I zostaje nam patrzeć na te bardzo sympatyczne zwierzątka jak temperują ołówki - a może nawet sie do niech przyłączyć

Więc jak napisał nasz Szanowny PROFESOR siadajmy do klawiatur i piszmy, piszmy i brońmy, byśmy mogli z bobrami temperować ołówki dla uczniów pierwszych klas

Jeszcze raz serdecznie Pozdrawiam i do zobaczenia na zajęciach !!!

L.
 

 

 

2008-04-03 14:51:26  

Martyna:

 

 

Witam wszystkich bardzo serdecznie!!!

Późno to fakt, ale lepiej póxno jioż wcale, niestety nie wszyscy w dzisiejszych czasach posiadają inetrnet w domu hehehe

Psorze wielkie dzia za ten wyjazd!!! Ja do tej pory nie potrafię się odnależć w szarej rzeczywistośći. To był rewelacyjny pomysł który na prawdę musimy powtórzyć. Idąc w poniedziałek do pracy byłam jednocześnie bardzo smutna (bo tak krótko) i pełna wrażeń (bo tak ciekawie) koleżanki i koledzy z pracy pytali:
-jak było?
Cóż powiedziałam całą prawdę i tylko prawdę, a oni na to
-chyba nas nie zostawisz ?
Coż mam wam powiedzieć, pracę w szkole kocham, ale praca w poprawczaku to , to co chciała bym w życiu robić - odopwiedziałam.

Jeśli chodzi o moje wrażenia to mogła bym pisac i pisać i pisać. Atmosfera rewelacyjna, Dyrekcja serdecznie nastawiona (Panie Dyrektorze do zobaczenia w wakacje, mam tylko nadzieje, że Pan się nie wycofa), chłopcy sympatyczni i chętni do rozmów, wychowawcy bardzo rozmowni i zabawni po prostu wyjazd życia dzięki, któremu odnalazłam sens życia i zrealizuje postawiony sobie cel.

Ale tego buntu Wam nie wybaczę mieliśmy doświadczyć wszystkiego a wy wykruszyliście. Ja już znalazłam przyczynę waszej nięchęci - to wszystko Psor, za jego "panowania" buntów też nie było. Nie ma się co Wam dziwić
 

 

 

2008-04-03 19:10:35  

R. Makowski:

 

 

Nasz "bunt" w zakładzie to jednak średni pomysł. Przecież wylądowalibyśmy szybko w kabarynie , a jak to sami zauważyliście - hotel to, to nie jest i metraż też nie za wielki.
Tak jak to już wcześniej tu pisałem i potwierdziłem także na uczelnianym Forum APSu - chętnie się raz jeszcze z Wami gdzieś wybiorę, a najchetniej na moją działkę na Mazurach. Jadąc tam można też będzie zachaczyć o Laskowiec, ale nie w roli "buntowników", bo prawdziwy "bunt" zrobimy sobie dopiero na tej działce. Będziemy się buntowć, z prostego powodu, że oto kończą się już Wasze studia i że dali Wam tylko magistra, a nie odrazu - np. doktora! Powinno być sympatycznie i wesoło - bo tak zwykle "buntują" się różni znajomi na tej mojej działce (czsem to i ponad 200 osób w ciągu wakacji się tam "buntuje").
Acha, jeśli chodzi o zakwaterowanie, to sposobem biwakowym położę w domkach jakieś 20- 30 osób (zależy to od ich gabarytów), a jeśli uruchomimy namioty, to i 200 się może pomieścić. Musicie tylko pozdawać te swoje finiszowe egzaminy i ... do zobaczenia na Mazurach (dobry termin to koncówka czerwca)! Zapraszam!!!
 

 

 

2008-04-04 12:16:03  

Kasia:

 

 

Witam Was chłopaki!
Wspomninamy Was bardzo cieplutko, a dla czego Wy nic tu na tym Forum nie piszecie?
Czy nie macie dostępu do internetu?
Jeśli tak, to mamy przynjamniej nadzieję, że też nas miło wspomninacie Pozdrówcie od nas waszych dyrektorów i wychowaców i cieszcie się, że są właśnie tacy jacy są, bo oni naprawde chcą Wam pomagać.
 

 

 

2008-04-04 16:24:58  

M-ta:

 

 

Skończyłam właśnie pracę, odłożyłam paierzyska (ach ta biurokracja!), zrobiła cherbatkę i czekam na autobus, a myślami jestem znowu... w Laskowcu. Cudowny wyjazd i mnustwo wrażeń! Bardzo żywo widzę jeszcze roześmiane twarze chłopaków i słyszę cikawe wypowiedzi bardzo dla nas miłych wychowawców i ochraniarzy. Widzę też ten wysoki mur i stalowe kraty w oknach. Jak to mawia nasz Pan Pofesor Makowski (co za człowiek!!!) "najbardzej twarde i przykre kraty nie są wcale w oknach, ale w ludzkich sercach" , ale takich krat ja tam wcale nie widziałam i to bardzo mnie ucieszyło i wzruszyło. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się odwiedzić ten ciekawy zakład.
 

 

 

2008-04-04 23:29:08  

Mariusz:

 

 

Dziwne to uczucie wracac do wspomnien z ponad 23 lat.Nie wspominam pana milo ale to nie oto chodzi,moim zdaniem wielu mlodych ludzi bylo upokarzanych i upodlonych przez pana kolegow i pana rowniez. Ale tak to bywa gdy wypiera sie poczucie winy... Ale te mechanizmy pan zna. zawsze sa dwie strony... Moze warto napisac o obu? Od niedawna moje zycie jest piekne, ale smierc we mnie tkwi z tamtych lat. Jestem teraz studentem pedagogiki, do resocjalizacji wciaz mam uraz. Mimo wszystko pozdrawiam pana i pana wielbicielki, bo ja gdy mysle o tamtych latach to nie znajduje radosci.
Mariusz S.
 

 

 

2008-04-05 09:16:56  

R. Makowski:

 

 

Bardzo się cieszę, że poukładałeś sobie życie i że studiujesz pedagogikę. Bardzo chętnie bym się z Tobą spotkał i porozmawiał - także o naszych błędach wychowawczych, skoro takie kiedyś dostrzegałeś i nadal o nich pamiętasz. Błędów jak wiadomo nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi. Ja mam również jasną swiadość popełnienia wielu pedagogicznych błędów, ale jednak zupełnie innej natury niż te, które mi przypisujesz. Zawsze byłem i nadal jestem zdecydowanym przeciwnikiem wszelkiego upodlania i poniżania czyjejś godności, jeśli tylko przez to ostre słowo rozumiemy to samo. Dlatego bardzo zdziwił i zasmucił mnie taki właśnie zarzut. Z drugiej strony trzeba przyznać, że "pieszczochami" w zakładach nie jesteśmy i być nie możemy. Ja także nigdy mięczakiem, ani ciapciakiem tam nie byłem, ale upadlanie kogokolwiek było i jest jednak bardzo obce mojej naturze. Byłem i jestem zwolennikiem wysokich wymagań i jak zapewne pamiętasz zawsze zdecydowanie zwalczałem wszelkie formy wzajemnego poniżania i dokuczunia sobie wśród wychowanków. To głównie z takich powodów moje reakcje, jako typowego choleryka bywały czasem bardzo ostre, czasem może za ostre, ale zawsze Ci najsłabsi byli mi za to wdzięczni i czuli się u mnie znacznie bezpieczniej niż w innych grupach i niż w innych zakładach. Starałem sie jednak zawsze o to, aby nikomu nie zrobić jakiejś dotkliwej krzywdy i aby w stosunkach z moimi wychowankami nigdy nie zadominowała jakaś wzajemna niechęć lub nienawiść. Nie wiem, czy byłeś w mojej grupie, czy w innej, czy byłem Twoim nauczycielem, czy wychowawcą, czy grypsowałeś (byłem zawsze zdecydowanym przeciwnikiem grypsery), czy nie, dlatego nie jest mi łatwo zrozumieć te Twoje zarzuty i ten psychiczny uraz do resocjalizacji. Ważne, aby Twoje życie, skoro jest teraz piękne - było nadal pożyteczne i piękne i abyś w swojej pedagogicznej pracy - Ty sam potrafił unikać takich błędów, które nam przypisujesz i aby to co, tak uczciwie zauważyłeś - czyli poczucie własnej winy, nie prowadziło do żadnych wypaczonych ocen postepowania innych ludzi. Jest to mechanizm dość naturalny, ale zawsze warty uczciwego przemyślenia i korygowania. Jeszcze raz życzę Tobie i Twoim bliskim wszystkiego dobrego i bardziej pogodnych wspomnień także z tej Twojej- niełatwej młodości. Może poprawiła by je jakaś nowa wizyta w Laskowcu? Zawsze się cieszymy, gdy odwiedzają nas nasi dawni wychowankowie, nawet Ci, z którymi mieliśmy wiele problemów. Choć tam dawno już nie pracuję, to jednak ten zakład często odwiedzam i dlatego Ciebie również tam serdecznie zapraszam - Ryszard Makowski
 

 

 

2008-04-05 14:36:52  

Krzysiek:

 

 

Ja przepraszam, że nie umnie tak mondrze piasć jak te studenty i że słabo jeżdże na komputerze. Ale jak siostra mi pokazała co piszę o panu i tamtym zakładzie jakiś chłopak, co to kiedyś był w Laskowcu to się mocno wnerwiłem. Gdyby on tak jak ja zaliczył i inne poprawczaki i więzienie, to by może lepiej wiedział, ze ten Laskowiec jest jak sanatorium i ludzie tam pracują w porzodku i pan Makowski był tam zawsze lubiany jak mało kto. Mówie to szczerze, chociaż oberwałem kiedyś od niego jak chyba mało kto. Było to na stołuwce. Byłem tam wtedy jak prawie wszyscy zamiłowanym gitem strasznie lubiałem dokuczać frajerom. Niby niechcący , wylałem jednemu świeżakowi cały tależ gorącej zupy na kolana. Chłopaki się roześmieli, a chłopaczek zaczął syczeć, ale szybko się zamknął, bo się bał, że się wszystko wyda i za to zdrowo oberwie na grupie. Mój wychowawca coś tam warknął, ale predko udał ze się nic nie stało bo nie chciał z nami zadzierać. Wtedy nie wiadomo zkond, stanoł przy mnie Makowski i od razu przywalił mi tak w szczenkie ze zaraz znalazłem się pod kaloryferem. Przewalając się z łoskotem , wywaliłem jeszce po drodze dwuch swoich kumpli razem ze stołem i krzesłami i niechcący tez oblałem ich zupą. Chłopaki zakleli ale sam juz nie wiem czy na mnie czy na Makowskiego, potem zrobiła się straszna cisza i nikt się nie rzucił, aby mi pomóc, chociaż było wtedy na stołuwce tyle gitów, że gdyby chłopaki złapali za krzesła , noże i widelce, to Makowski nie miałby żadnych szans. Nie wielu wychowawców by się odważyło na taki numer na stołówce, gdzie wtedy siedziało tak dużo moich kumpli gitów, a on to zrobił i chłopaki mówili o tym potem z prawdziwym podziwem. Nie rzucili się , bo go szanowali i lubili i ja lubiłem go tez, chociaż wtedy byłem na niego strasznie zły. Walnął mnie przecież przy wszystkich, a cios miał nie byle jaki, chociaż sam był taki mikry. Po dwuch dniach Makówa zawołał mnie do swojego pokoju, pozwolił mi zapalić papierosa i długo ze mną rozmawiał. Powiedział tez, że jest mu bardzo przykro i głupio ze musiał tak mocno mi przywalić, i jeśli chce to mogę złożyć na niego skargę, ale jeśli będę dalej dokuczał chłopakom , to zrobi to jeszcze raz nawet gdyby patrzył na to sam minister. Zakręciły mnie się wtedy łezki w ślepiach, bo jeszcze nikt tak ze mną po ludzku i szczerze nie rozmawiał. Dla mnie była to ważna nauczka, bo od tamtej pory straciłem ochotę na dokuczanie i dobrze bo to nie Makowski mnie wtedy upodlił , tylko ja zachowałem się podle i dostałem to co mi się należało.
Panie Makowski, jeśli będzie to kiedyś pan czytał, to niech pan pamięta, że mocno pana pozdrawiam i dziękuje za wszystko, nawet za ten łomot w stołówce, bo wiem że chciał pan ze mnie zrobić uczciwego człowieka. Może się jeszcze kiedyś spotkamy, to opowiem panu o swoim życiu i o tym co teraz staram się robić dla innych , takich jak kiedyś niestety byłem ja.
 

 

 

2008-04-05 17:32:38  

Agata:

 

 

Panie Ryszardzie!
Z dużym podziwem przeczytałam Pana mądrą i bardzo życzliwą odpowiedź na zarzuty dawnego wychowanka z Laskowca - Mariusza. Ja bedąc kiedyś studentką, bywałam także w Laskowcu i wyjeżdżałam razem z Panem i chłopakami w Biszczady. Nie raz widziałam bardzo ostre Pana reakcje, ale nigdy nie było to jakieś znecanie się, czy poniżanie wychowanków. Przeciwnie - zawsze Pan zdecydowanie bronił najsłabszych i nie pozwalał ich poniżać nikomu. Chłopcy często mówli, że za "Makówą", to by oni poszli nawet w ogień i on za nimi też. To było szczere i bardzo ujmujące, dlatego uważam, że Pan Mariusz albo przesadza, albo myli Pana z jkimś innym wychowawcą, bo przecież do takiej pracy trafiają bardzo różni ludzie. Serdecznie Pana pozdrawiam i żałuje, że za moich czasów, nie pracował Pan na uczelni.
 

 

 

2008-04-05 20:36:30  

R. Makowski:

 

 

Ponawiam swoją prośbę - dajmy spokój "Makowskiemu" i piszmy tu raczej o Laskowcu, bo to ciekawsze i na temat.
Jeśli natomiast jest jakaś autentyczna potrzeba porozmawiani o różnych innych sprawach związanych z praktyczną resocjalizacją, to bardzo proszę - otwieram nowy temat - "Podyskutujmy o resocjalizacji" i tam możemy sobie szczerze pogadać, bez zamącania tego naszego "wyjazdowego teamatu".
 

 

 

2008-04-06 16:22:11  

Monia:

 

 

W Laskowcu było supcio
Gościnni , otwarci ludzie, wesołe chłopaki, piękna okolica, niezbyt wielkie odciski, całkiem niezły studencki śpiew, długie i mocno ożywione dyskusje, nowe przyjaźnie i tylko wielka szkoda, że to wszystko - dopiero na ostatnim roku. Oj Panie Profesorze gdyby nie Pan... ach prawda mieliśmy dać spokój "Makowskiemu"
 

 

 

 


Dodaj komentarz, wszystkich (0):

  

Jesteś gościem na mojej stronie Dziękuję za zainteresowanie i do miłego, nowego spotkania w internecie lub w realu , aktualnie gości online